Na początku roku, kiedy do rozmów zasiedli włodarze miasta i szefowie Totalizatora Sportowego - ta idea nabrała kształtów. Tor powstanie na terenach Lubelskiego Klubu Jeździeckiego nad Bystrzycą.
Pomysłodawcą przedsięwzięcia jest prezes LKJ Adam Rosochacki. - Już prowadzimy prace. Wyrównujemy teren. Na szczęście pogoda jest na tyle dobra, że swobodnie mogą tu jeździć ciężkie samochody - mówi nam Rosochacki i dodaje, że teren po którym mają biegać konie jest już posprzątany z zalegających od lat śmieci. Właśnie trwa karczowanie drzew.
- Zdążymy ze wszystkim na maj - zapewnia prezes.
Tereny Klubu należą do miasta, ale stroną finansową zajmuje się Totalizator Sportowy. Samo urządzenie toru nie jest drogie, ale obsługa wyścigów i pula nagród dla zwycięzców może sięgnąć 100 tys. zł. (chodzi o jeden dzień gonitw).
Sprawa jest już dograna. Lublin znalazł się w oficjalnym kalendarzu wyścigów konnych na ten rok. Zawody odbędą się - nie jak wcześniej planowano - 11 września, ale tydzień wcześniej, czyli 5 września. - To będzie jeden dzień gonitw. Wystartują w nich konie arabskie. W przyszłości może także te półkrwi. Na razie nie wiemy jeszcze, jakiej klasy będą to konie i ilu letnie, bo takie rzeczy ustala się dopiero przy przyjmowaniu zgłoszeń - tłumaczy prezes Rosochacki.
Tegoroczny sezon rusza 18 kwietnia. Według kalendarza gonitwy, oprócz Lublina przewidziano na torach na Służewcu, we Wrocławiu, na poznańskiej Partynice i w Sopocie.
Z pozyskaniem chętnych zawodników i koni nie powinno być problemu, bo wyścigi to jeden z elementów hodowli i selekcji koni arabskich. Dzięki wygranym zwierzęta zyskują też na wartości.
Właściciele koni i prezesi stadnin mówią, że kolejne tory w Polsce są potrzebne. Dla porównania Francja ma ich 264, a u nas są zaledwie cztery (tor w Lublinie będzie piątym). Teraz konie z lubelskich stadnin ścigają się np. we Wrocławiu.
Lubelski tor ma być nie tylko atrakcją sezonową. Po uporządkowaniu terenu mogłyby się tam odbywać rodzinne pikniki, czy duże, plenerowe imprezy jak koncerty. Ale jeszcze odległą przyszłością jest np. utworzenie tam pola golfowego czy kortów tenisowych.
Wyścigi jak przed wojną
Pierwsze zawody hippiczne w okolicach Lublina odbyły się w 1860 r. nieopodal ówczesną wsi Bronowice (dziś to dzielnica miasta). Pierwszy regularny sezon odbył się jednak dopiero w 1899 r. Tor znajdował się wówczas w dzisiejszej dzielnicy Dziesiąta. Lubelskie Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni pierwszy wyścig na terenie dzisiejszego LKJ zorganizowało dopiero w sierpniu 1927 r. W tym samym roku w Polsce zaczęły się odbywać wyścigi koni czystej krwi arabskiej. Po wojnie ostatnie zawody w Lublinie odbyły się w 1947 r.
Pomysłodawcą przedsięwzięcia jest prezes LKJ Adam Rosochacki. - Już prowadzimy prace. Wyrównujemy teren. Na szczęście pogoda jest na tyle dobra, że swobodnie mogą tu jeździć ciężkie samochody - mówi nam Rosochacki i dodaje, że teren po którym mają biegać konie jest już posprzątany z zalegających od lat śmieci. Właśnie trwa karczowanie drzew.
- Zdążymy ze wszystkim na maj - zapewnia prezes.
Tereny Klubu należą do miasta, ale stroną finansową zajmuje się Totalizator Sportowy. Samo urządzenie toru nie jest drogie, ale obsługa wyścigów i pula nagród dla zwycięzców może sięgnąć 100 tys. zł. (chodzi o jeden dzień gonitw).
Sprawa jest już dograna. Lublin znalazł się w oficjalnym kalendarzu wyścigów konnych na ten rok. Zawody odbędą się - nie jak wcześniej planowano - 11 września, ale tydzień wcześniej, czyli 5 września. - To będzie jeden dzień gonitw. Wystartują w nich konie arabskie. W przyszłości może także te półkrwi. Na razie nie wiemy jeszcze, jakiej klasy będą to konie i ilu letnie, bo takie rzeczy ustala się dopiero przy przyjmowaniu zgłoszeń - tłumaczy prezes Rosochacki.
Tegoroczny sezon rusza 18 kwietnia. Według kalendarza gonitwy, oprócz Lublina przewidziano na torach na Służewcu, we Wrocławiu, na poznańskiej Partynice i w Sopocie.
Z pozyskaniem chętnych zawodników i koni nie powinno być problemu, bo wyścigi to jeden z elementów hodowli i selekcji koni arabskich. Dzięki wygranym zwierzęta zyskują też na wartości.
Właściciele koni i prezesi stadnin mówią, że kolejne tory w Polsce są potrzebne. Dla porównania Francja ma ich 264, a u nas są zaledwie cztery (tor w Lublinie będzie piątym). Teraz konie z lubelskich stadnin ścigają się np. we Wrocławiu.
Lubelski tor ma być nie tylko atrakcją sezonową. Po uporządkowaniu terenu mogłyby się tam odbywać rodzinne pikniki, czy duże, plenerowe imprezy jak koncerty. Ale jeszcze odległą przyszłością jest np. utworzenie tam pola golfowego czy kortów tenisowych.
Wyścigi jak przed wojną
Pierwsze zawody hippiczne w okolicach Lublina odbyły się w 1860 r. nieopodal ówczesną wsi Bronowice (dziś to dzielnica miasta). Pierwszy regularny sezon odbył się jednak dopiero w 1899 r. Tor znajdował się wówczas w dzisiejszej dzielnicy Dziesiąta. Lubelskie Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni pierwszy wyścig na terenie dzisiejszego LKJ zorganizowało dopiero w sierpniu 1927 r. W tym samym roku w Polsce zaczęły się odbywać wyścigi koni czystej krwi arabskiej. Po wojnie ostatnie zawody w Lublinie odbyły się w 1947 r.
Źródło: Gazeta Wyborcza lublin
Autor: Sławomir Skomra





